Kochaj mnie mimo wszystko

Chciałabym poruszyć temat, który dla mnie, odkąd dowiedziałam się o zakażeniu, był tematem najtrudniejszym. Mam na myśli - relacje. W moim przypadku chodzi o relacje damsko-męskie. Kiedy dowiedziałam się o zakażeniu, automatycznie, bez mojej świadomej kontroli, pojawił mi się w głowie jeden wielki napis “HALT” dla mężczyzn. Wiązało się to z lękiem: o tę drugą osobę, o to że mogę jej zrobić krzywdę, o siebie, o to że mogę zostać zraniona, odrzucona. Kiedy zostaje Ci wlepiona etykietka “HIV”, zaczynasz czuć się jak wybrakowany produkt, niewart, niegodzien. Przez ponad rok borykałam się z rozdwojonym JA - Ja-człowiek i Ja-zakażenie. Połączenie tych dwóch części i sprawienie, że Ja-zakażona nie jest dominujące, było ciężkie i pewnie nie udałoby mi się gdyby nie wsparcie wielu osób. Mam tu na myśli spotkania z osobami zakażonymi, wsparcie rodziny i przyjaciół.

Ponieważ mam dopiero 26 lat, wiele osób namawiało mnie, żebym nie zamykała sobie tych drzwi i próbowała, więc spróbowałam. I tak postanowiłam iść na pierwszą randkę w swoim nowym życiu. Pojawił się kłopot - czy powiedzieć? Kiedy powiedzieć? Jak powiedzieć? Poczekać, żeby mnie poznał? Czy może od razu, bo tak bardziej “fair”? Wojna toczyła się w mojej głowie bez przerwy, ale nie trwała długo. Ponieważ jestem osobą niecierpliwą, postanowiłam powiedzieć już na drugim spotkaniu. Facet wydawał się dość świadomy, wrażliwy, inteligentny no i żywo mną zainteresowany. Niestety, jego reakcja była nie do końca taka, o jakiej bym marzyła. Więcej już się nie spotkaliśmy. Mimo, że do niczego między nami nie doszło, chłopak postanowił się zbadać, mimo infromacji ode mnie, przesłanych stron z rzetelną wiedzą - nieuzasadniony lęk i stereotypy wzięły górę. Historia taka jak ta zdarzyła mi się jeszcze tylko raz. Później zrezygnowałam z uzewnętrzniania się i czekałam aż znajdzie się ktoś godny tego, żeby po raz kolejny narazić się na taki stres.

Jestem osobą, która w swoich marzeniach i planach nie znosi kompromisów dlatego po kilku nieudanych próbach byłam dość zrezygnowana. Ale wiedziałam, że nie zwiążę się z kimś, kto mnie nie zainteresuje od czubka nosa po koniuszek małego palca u stopy tylko dlatego, że mnie zaakceptował. Teraz wiem, że odpowiedzialność w związu zawsze rozkłada się 50/50, że jestem przede wszystkim człowiekiem i póki jestem uczciwa, to nie mam prawa obarczać się odpowiedzialnością za czyjeś decyzje.

Na szczęście, choć wciąż jestem w mniejszości, dziś jestem w szczęśliwym związku, z cudownym człowiekiem który w pełni mnie akceptuje i nie stanowi to dla niego żadnego problemu.

Ganesha

Zarejestruj się

Jeżeli chcesz korzystać w pełni z naszego portalu, zarejestruj się.

Zarejestruj się
Zapraszamy do rozmów na czacie
Newsletter

Jeżeli chcesz otrzymywać od Nas informacje, wpisz Swój adres e-mail.

Formularz kontaktowy

* Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych

* pola wymagane

Projekt realizowany w ramach programu Obywatele dla Demokracji, finansowanego z Funduszy EOG.

Odwiedziny:

Copyright © Rodzina na Plus 2014

Proszę czekać...