Jestem normalna, tylko nie mam piersi

Jeden nie ma ręki, drugi nogi, ja nie mam tego. Nie wyobrażam sobie nie pracować, nie chodzić na basen, izolować się od ludzi – mówi Marta, która po usłyszeniu druzgocącej diagnozy przyrzekła sobie: "Stanę na głowie, ale wrócę do pracy". I tak zrobiła.

Wygląda pani świetnie – makijaż, fryzura. Tryska pani humorem, pracuje, prowadzi aktywne życie. Nigdy bym nie przypuszczała, że zmaga się pani z poważnymi chorobami.

W wieku 40 lat rozpoznano u mnie raka piersi z przerzutami. Nie wiedziałam, czy przeżyję. Po operacji zapytałam rehabilitantkę, kiedy wrócę do prowadzenia zajęć z tańca i aerobiku. Pani już nie wróci do zawodu – usłyszałam - będzie miała pani inne życie. Nie będzie pani żyć tak aktywnie, ani nawet nosić biżuterii na tej ręce (po amputacji piersi często pojawia się  obrzęk - przyp. red.). Proszę się wyciszyć. – powiedziała rehabilitantka namaszczonym głosem. To mnie „walnęło” – mówi Marta - i pomyślałam: "Głupia babo, jeszcze mnie nie znasz. Stanę na głowie i wrócę do pracy".

Pesymistyczne rokowania zmobilizowały panią do działania?

Dużo zależy od tego, jak lekarz przekaże informację. Na mnie podziałało to jak płachta na byka. Ja nie będę nosiła? Ja nie wrócę do zawodu?  Było mi naprawdę ciężko. Po naświetlaniach miałam strup jak zeszyt A-4, nie mogłam jeść, nic robić. Ale byłam uparta, stosowałam się do zaleceń lekarzy i stopniowo dochodziłam do siebie.

Jak to się stało, że wróciła pani do pracy – jako instruktor tańca i aerobiku?

Po dziewięciu miesiącach od operacji wysłano mnie do orzecznika. Przeprowadził wywiad i orzekł: "Renta, pani ma po tym wszystkim ograniczony zakres ruchu w ręce". Ostentacyjnie przełożyłam ręce do tyłu – mówi Marta - jedną na górze, drugą na dole. I złapałam prawą dłoń za lewą, za plecami. Orzecznikowi szczęka opadła. - To ja się tak nie łapię – powiedział zaskoczony - To co ja mam zrobić? Dać pani skierowanie do pracy? - Tak, odpowiedziałam - I nie wyjdę, dopóki go nie dostanę. Może pan na mnie wezwać policję, straż pożarną, psychiatrę. Nie wyjdę - zarzekałam się. - To pierwszy przypadek, żeby ktoś nie chciał renty – odparł zdziwiony orzecznik i  wypisał skierowanie do pracy.

Znów prowadziła pani zajęcia ale…

Ale zaczęły mi dokuczać biodra, tzw. bóle czynnościowe. Do pracy szłam jak sarenka, 10 minut, ale wracałam już 30, powłócząc nogami. Nie mogłam zawiązać buta, obciąć paznokci, nie mówiąc o ich pomalowaniu. Lekarz zapytał - Które biodro chce pani operować pierwsze: prawe czy lewe? Bo oba trzeba i to szybko.

Znalazłam dobry ośrodek. Jednocześnie, w wieku 50 lat poszłam na studia podyplomowe z rehabilitacji. Obawiałam się, że będę musiała zmienić rodzaj prowadzonych zajęć bo ograniczenia ruchowe po operacji zdyskwalifikują mnie jako nauczyciela tańca. Zrobiłam uprawnienia. Operacja się udała, pacjent przeżył. Niestety pojawiła się komplikacja – zanik nerwu kulszowego. Nie potrafiłam chodzić o kulach i praktycznie przestałam funkcjonować.

Aż trudno uwierzyć, że tyle komplikacji może spotkać jedną osobę.

Szukałam informacji, konsultowałam się i znalazłam rozwiązanie - ortezę z włókien węglowych, nawet NFZ mi zwrócił ¾ wartości. Mogłam w niej chodzić, jeździć na rowerze,  nie mogłam tylko pływać. Po roku okazało się, że jej nie potrzebuję. Potem zoperowano mi drugie biodro, na szczęście bez komplikacji. Wróciłam do pracy i prowadzę zajęcia z rehabilitacji, a dzięki osobistym doświadczeniom łatwiej mi pomagać osobom, które do mnie przychodzą.

Nadal pozostaje pani pod opieką lekarzy?

Wczoraj byłam na tzw. badaniu corocznym, które sprawdza, jak mój tzw. tylni most (miednica) jest osadzony. Panewki prześwietla się rentgenem. Ponieważ dodatkowo miałam epizod onkologiczny, osadzenie sztucznego elementu wewnątrz ciała może powodować infekcje i nawroty raka. Dlatego badam się częściej niż inni. Póki co, wszystko jest dobrze.

Upór, determinacja. Co jeszcze spowodowało, że tak dobrze pani sobie poradziła  z chorobami?

Zdrowy rozsądek, dystans do siebie i końska dawka poczucia humoru. Zaufanie do lekarza jest ważne. Trzeba szukać takiego, który jest fachowcem i nam odpowiada. Zdarzało mi się jeździć tramwajami na drugi koniec miasta, bo przeniosłam się do przychodni w ślad za moim lekarzem, byłam przypisana jak chłop do ziemi. I jestem nadal. Jeśli wierzysz lekarzowi i mu ufasz, szybciej zdrowiejesz, nawet jeśli lekarstwa słabo działają – coś jak efekt placebo.

Ważny jest dla mnie aktywny styl życia. Nie wyobrażam sobie nie pracować, nie chodzić do teatru (właśnie wczoraj byłam na premierze), nie jeździć na rowerze, nie romansować. Lubię ludzi i jestem towarzyska.

Co jeszcze jest ważne?

Stosunek do samego siebie. Wczoraj, gdy czekałam na badanie, była przede mną pani z nogą w gipsie. Jak jej lekarz zdjął  gips okazało się, że nie mogę tam wejść – przerwa technologiczna. Wietrzenie pokoju, bo ta pani przez 6 tygodni się nie myła, mimo, że tylko nogę miała w gipsie. To była kobieta w moim wieku. Ja sobie czegoś takiego nie wyobrażam, chociaż mieszkam sama i trudno mi było po operacjach wykonywać codzienne czynności. Trzeba chcieć sobie radzić.

Ale wsparcie psychiczne jest potrzebne. Czy korzystała pani z pomocy terapeutów, chodziła na spotkania dla kobiet z podobnym wyzwaniem?

Jest grupa Amazonek, kobiet z usuniętą piersią. Tworzono dla nich specjalne grupy na basenie, bo wstydziły się rozbierać. Ja z tym nie mam problemu. Jeden nie ma nogi, inny ręki, ja nie mam tego. Wkładam protezę ze względów estetycznych i zdrowotnych, bo kręgosłup się lepiej wtedy układa przy pływaniu. I normalnie chodzę. Grupy wsparcia to nie moja bajka. Gdy ktoś mnie poprosi, mówię, co robić gdy się zachoruje, jakie się ma potem ograniczenia, jak zorganizować codzienną krzątaninę, by było łatwiej. Ale przebywanie w grupach chorych osób to dla mnie rodzaj stygmatyzacji. Jestem normalna, tylko nie mam jednej piersi. Znalezienie sposobu na radzenie sobie z chorobą to kwestia indywidualna. Do każdego człowieka trzeba dopasować kluczyk. I ten kluczyk każdy dopasowuje sobie sam.

⃰ imię i nazwisko znane redakcji 

Zarejestruj się

Jeżeli chcesz korzystać w pełni z naszego portalu, zarejestruj się.

Zarejestruj się
Zapraszamy do rozmów na czacie
Newsletter

Jeżeli chcesz otrzymywać od Nas informacje, wpisz Swój adres e-mail.

Formularz kontaktowy

* Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych

* pola wymagane

Projekt realizowany w ramach programu Obywatele dla Demokracji, finansowanego z Funduszy EOG.

Odwiedziny:

Copyright © Rodzina na Plus 2014

Proszę czekać...